No no... powiem Wam, że ostatnie dni nie zawiodły jeżeli chodzi o piwne newsy. Aferki też się oczywiście pojawiły, bo jak to mawiają "tydzień bez inby tygodniem straconym". Przejdźmy więc szybciutko do mięsa...
Wiecie jak łatwo jest zrobić gównoburze? O tak: chwytasz pierwsze lepsze zdjęcie z Instagrama i doklejasz do niego aferę. Tak dzisiaj wygląda polska scena craftowa. Chodzi oczywiście o powyższy wpis browaru Faktoria. Z początku nie było tak źle, browar wrzucił (sarkastycznie lub nie) porównanie swojego piwa uwarzonego w dwóch różnych miejscach. Ludziska (te blogiery cholerne) rzuciły się na tą fotkę jak Reksio na szynkę i doczepiły łatkę shitstormu. Normalnie bym skarcił takie zachowanie kolegów po fachu, ale okazało się, że mieli trochę racji. Sama Faktoria ujawniła swoje zamiary w komentarzach. Ja nie wiem... takie rzeczy to się zachowuje dla siebie i rozmawia się o tym między sobą. Pojawia się też w tym momencie dość ważne pytanie: gdzie był sam kontraktowiec podczas procesu warzenia?
Browar Pinta wchodzi w crowdfunding. Jak podaje Portal Spożywczy chłopaki chcą uzbierać pieniądze na mikrobrowar, w którym zajęliby się głównie leżakowaniem piwa w beczkach. Jest to całkiem spoko pomysł według mnie, chociaż nie wiem dlaczego nie mogli tego przewidzieć w planie finansowym budowy swojego "normalnego" browaru pod Żywcem.
Grupa Żywiec znowu na językach, tym razem przez kolejną gafę. Stoisko "piwa kraftowe" sygnowane ich marką zapełnione było... Leżajskiem. Pewnie miała tam stać ich przepyszna żywiecka IPA. Bardziej z tego meme jest niż afera, ale Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych potraktowało sprawę poważnie i wystosowało pismo (treść tutaj). Sam Żywiec przyznał się do błędu, a ja się zastanawiam kiedy w końcu uda się rzemieślnikom zdefiniować pojęcie craftu tak, aby koncerny nie miały jak tego obejść (i żeby nie brzmiało to jak zwyczajny, marketingowy bełkot).
Pisałem Wam ostatnio o puszkach z Pinty (z tego co czytałem ma być niestety lekki poślizg). Nie minął tydzień i mamy kolejny browar, który wchodzi w amelinium. Birbant postanowił zrobić konsumentom nie lada prezent na swoje 5 urodziny i to całkiem fajnym zestawem (powyżej). Jestem jak najbardziej za. Wincyj puszek w crafcie!
Aha, jeszcze jedno. Cena Imperium Prunum w końcu się unormowała. Już nikogo nie wkurza, że w "oszołom" możecie kupić kartonik za 16zł. Widziałem też za 35zł w sklepach specjalistycznych, ale po tylu aferach związanych z tym piwem chyba nikt go tam już nie szuka...
Browar Pinta wchodzi w crowdfunding. Jak podaje Portal Spożywczy chłopaki chcą uzbierać pieniądze na mikrobrowar, w którym zajęliby się głównie leżakowaniem piwa w beczkach. Jest to całkiem spoko pomysł według mnie, chociaż nie wiem dlaczego nie mogli tego przewidzieć w planie finansowym budowy swojego "normalnego" browaru pod Żywcem.
Grupa Żywiec znowu na językach, tym razem przez kolejną gafę. Stoisko "piwa kraftowe" sygnowane ich marką zapełnione było... Leżajskiem. Pewnie miała tam stać ich przepyszna żywiecka IPA. Bardziej z tego meme jest niż afera, ale Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych potraktowało sprawę poważnie i wystosowało pismo (treść tutaj). Sam Żywiec przyznał się do błędu, a ja się zastanawiam kiedy w końcu uda się rzemieślnikom zdefiniować pojęcie craftu tak, aby koncerny nie miały jak tego obejść (i żeby nie brzmiało to jak zwyczajny, marketingowy bełkot).
Pisałem Wam ostatnio o puszkach z Pinty (z tego co czytałem ma być niestety lekki poślizg). Nie minął tydzień i mamy kolejny browar, który wchodzi w amelinium. Birbant postanowił zrobić konsumentom nie lada prezent na swoje 5 urodziny i to całkiem fajnym zestawem (powyżej). Jestem jak najbardziej za. Wincyj puszek w crafcie!
Aha, jeszcze jedno. Cena Imperium Prunum w końcu się unormowała. Już nikogo nie wkurza, że w "oszołom" możecie kupić kartonik za 16zł. Widziałem też za 35zł w sklepach specjalistycznych, ale po tylu aferach związanych z tym piwem chyba nikt go tam już nie szuka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz